Na blogu Rue and Hyssop znalazłam taki króciutki rozkład, który ciut przypomina rozkład Kompas i jest na tyle otwarty, że można z nim bardzo kreatywnie pracować.
Autorka nazywa go: „What the hell am I doing with my life?” :), co w wolnym tłumaczeniu znaczy- co ja do cholery robię z moim życiem? Jak widać rozkład ten przydaje się w momentach, kiedy nie mamy pojęcia, co się z nami dzieje i budzimy się co rano z poczuciem ufoludka we własnym świecie :) Zdarza się!
Oto rozkład:
Karta 1– gdzie jestem w tym momencie? (co się do cholery stało?)
Karta 2– dokąd zmierzam? (I czy aby na pewno znajdę portki?)
Karta 3– jeśli będę nadal podążać tą drogą, czego mogę się spodziewać? (proszę tylko nie pająków!)
Karta 4– jak się to prawdopodobnie zakończy, jeśli dalej będę podążać w tym kierunku? (mam nadzieję, że imprezą!)
Karta 5– jakie znaczenie ma ta sytuacja w moim życiu? Jaki jest główny temat przewodni tego, przez co teraz przechodzę? (prawdopodobnie impreza!)
Podoba się? :)
Bardzo się podoba! :D Mam nadzieję wkrótce go wypróbować i zdać relację na blogu. ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Super! Czekam w takim razie na linka! Wrzuć w komentarzu, bo z chęcią przeczytam…może ja też zrobię i napiszę :) K
Wedle życzenia. ;)
http://ezoterycznie-blog.blogspot.com/2015/05/rozkad-co-ja-do-cholery-robie-z-moim.html
:) przeczytane!
mi tez się podoba :) Mając własne opisy kart zdobyte drogą wolnych skojarzeń dokonujemy introspekcji podświadomości nie tylko w celu poznania siebie.
Cieszę się. Lubię otwarte rozkłady, bo nie ograniczają pracy z kartami. Można je wykorzystywać na wiele różnych sposobów i bawić się opcjami. Pozdrawiam