Karta śmierci straszy niektórych i przynosi ulgę innym.

Śmierć jest XIII arkanem tajemnic wielkich. Ponieważ w naszej kulturze śmierć kojarzy się z czymś finalnym, końcowym i smutnym, karta ta jest zwykle rozumiana bardzo powierzchownie, czy wręcz błędnie. Jednak wystarczy spojrzeć na pozycję tej karty w talii tarota. Śmierć nie jest ostatnią kartą, nie znajduje się na samym końcu oznaczając wielkie zakończenie. Nadano jej numer XIII (być może dlatego uważa się 13 za numer pechowy?). Po XIII jest XIV, XV itd… następne arkana wielkie.
Śmierć należy więc rozumieć raczej jako kartę przejścia, transformacji, zmiany, małej śmierci, odrzucenia czegoś i stworzenia miejsca dla czegoś nowego. Oczywiście wszystkie zmiany, nawet te na lepsze, są stresujące dla większości ludzi. Często bronimy się przed nowymi etapami, chwytamy się kurczowo statusu quo, nie pozwalamy życiu na rozwój poprzez zmiany.
Wtedy właśnie odczuwamy śmierć jako coś bolącego, coś co okrada nas z przyzwyczajeń i bezpieczeństwa, jako niszczyciela. Boimy się jej. Paraliżuje nas strachem wprowadzanych zmian. Jeśli jednak podejdziemy do śmierci jak małe dziecko z karty XIII RWS, z otwartością i z odwagą współtworzenia tych zmian, wówczas proces ten nie jest wcale aż taki straszny i nieświadomy.

Na karcie śmierci RWS widzimy parę różnych postaw radzenia sobie z doświadczeniem takiego końca. Widzimy króla, który zupełnie nie był przygotowany na przyjęcie zmian. Usilnie bronił się przed spojrzeniem prawdzie w oczy i został zgładzony. Leży martwy, deptany przez konia śmierci. Jest tam też kobieta, która odwraca głowę, jest przestraszona. Być może chciała wyjść transformacji na spotkanie, ale w ostatniej chwili poddała się paraliżującemu strachowi. Nie chce widzieć, co się dzieje wokół niej. Nie ma siły na spojrzenie „śmierci” w oczy.
Kapłan próbuje zjednać sobie śmierć modlitwami i duchowym zrozumieniem. Kolor jego szat sygnalizuje, że duchowe podejście do śmierci i zrozumienie jej procesu, pozwala zachować „życie”. Żółty kolor to kolor komunikacji, życia, radości i esencji ducha. Jak już wspomniałam wcześniej jest też postawa dziecka. Z otwartością, patrząc śmierci prosto w twarz, ofiarowuje jej kwiatki. Nie boi się jej.
Jeśli podejdziemy do zmian kreatywnie, z otwartością dziecka i ze zrozumieniem kapłana, uda nam się przejść przez egzamin dojrzałości i wylądować na nowym, zwykle lepszym lądzie. Po Śmierci nadchodzi Umiarkowanie, przynosząc odnowę, nadzieję i kreatywne siły współtworzenia.

Dla osób, które przechodziły przez okres ogromnych zmian, karta śmierci często przynosi deskę ratunku i zapowiedź zakończenia procesu transformacji. Coś się kończy. Tworzymy miejsce na wykreowanie czegoś nowego, czegoś, co jest być może dużo bardziej odpowiednie dla nas w tej chwili. Musimy otworzyć rękę, aby coś złapać.

Nie bójmy się śmierci, tych małych jak i tej największej.
Uważam, że powinniśmy więcej rozmawiać o przejściu i transformacji. Nie ominie ona żadnego z nas. Śmierć to jedyny pewnik tego życia, a tak mało wiemy o naszym docelowym miejscu podróży… Szkoły umierania powinny przygotowywać do odejścia z tego świata, uczyć nas jak najwięcej o czasie przejścia. Tak naprawdę na śmierć chyba nigdy nie jest się gotowym w 100% i zawsze będzie ona tajemniczą inicjacją. Tajemnicza nie znaczy jednak straszna.