Tarot nie powie nam, jakie są nasze marzenia, ale może nam pomóc w ich sprecyzowaniu lub zainspirować nas obrazami do pobudzenia wyobraźni.
Zauważyłam, że bardzo często lubimy „oddawać” kartom odpowiedzialność za nasze wybory. Pomyślałam, że fajnie byłoby popracować z talią w jakiś inny sposób i przyszedł mi do głowy „przekorny rozkład marzeń”.
Ten sposób wymaga od nas trochę czasu.
Po pierwsze musimy zapoznać się dobrze z talią tarota, która do nas najbardziej w tym czasie przemawia i na którą lubimy patrzeć.
Po drugie musimy przez chwilę pomyśleć, jakie właściwie mamy marzenia np. na nowy rok i popuścić wodze fantazji. Nie ograniczać się „rzeczywistością”, tylko sobie po prostu pomarzyć jak dzieci.
Następnie wybieramy z całej talii tarota trzy karty. Tym razem nie kierujemy się „przypadkowym wyborem”, tylko świadomie wybieramy trzy karty z odwróconej obrazkami do nas talii. Te trzy karty mają być naszymi ulubionymi kartami z całej talii. Nie „dobieramy” ich do marzeń, tylko kierujemy się estetyką i bierzemy te, które uwielbiamy- czy pasują do naszych marzeń, czy nie.
Jak już je wybierzemy, połóżmy je koło siebie i spróbujmy popatrzeć na nie jak opowiadacze. Opowiedzmy nimi historie… Spróbujmy poprzestawiać kolejność obrazków, popatrzeć na historyjki, które układają, pobawić się różnymi kombinacjami.
W tym momencie z talii tarota Jean Dodal to były moje trzy wybranki:
Głupiec, Rycerz Denarów, Sąd Ostateczny
Historyjka, jaką zobaczyłam po złączeniu kart pokazała mi człowieka w podróży za swoim przeznaczeniem. Zaczyna tę podróż zupełnie otwarty, piechotą, bez zobowiązań, ciekawy nowego i gotowy na podjęcie ryzyka. Ma jakieś wewnętrzne parcie. Nie potrzebuje biletów na autobus, czy też ładnej walizki. Wystarczą mu czerwone buciki! Po jakimś czasie jego pasja pozwala mu na zakup pojazdu; Głupiec dorobił się już konia :) Coraz bardziej skupia się na celu, jak rycerz obserwujący monetę tuż przed sobą i podążający w jej stronę. Jedzie spokojnie, pewny swojego celu, po żyznej glebie… W trzeciej karcie, ta moneta, ten gol, staje się aniołem z trąbą…Rycerz najprawdopodobniej już od dawna słyszał dźwięk trąby i czuł, że jeśli tylko będzie jechał w jego kierunku, to dojedzie do swojego przeznaczenia. Jak dotarł w to miejsce, spotkał ciekawych ludzi, posłuchał inspirującej muzyki, która pobudziła go do stworzenia pięknego, interaktywnego albumu ze swojej podróży :) Poczuł drzemiącą w nim siłę odnowy i duchowego zmartwychwstania. Już wiedział, że cała jego podróż była celem. I każdy moment jego „filmu drogi” do czegoś się przydał.
Potem można przestawiać karty i opisywać historię z innych perspektyw, z innym początkiem i z innym zakończeniem…
Przypomniał mi się cytat Kurta Cobain
„Czasami coś w nas umiera i nie chce zmartwychwstać”
To będzie początkiem następnej historyjki do opowiedzenia…
Po takim kreatywnym podejściu do wybranych kart możecie też zastanowić się:
Czy te trzy piękne, wspaniałe energie mogłyby wam jakoś pomóc w osiągnięciu waszych planów? Jak?
Czy możecie odnaleźć siebie samych w każdej z wybranych kart?
Jak możecie praktycznie zaprosić te trzy karty do waszego 2016?
Dla mnie ten sposób okazał się świetną zabawą, bez presji ” odgadywania przyszłości”, za to z wdzięcznością pobudzenia kreatywności. Takie podejście jest też bardzo fajne do ćwiczenia intuicji i poznawania kart. Myślę, że taka zabawa z kartami pobudza naszą nieświadomość do pokazania nam, gdzie się czegoś boimy, gdzie jesteśmy otwarci, gdzie przyblokowani, gdzie możemy sobie odpuścić, a gdzie nie. Jest kreatywna, otwarta na zmiany akcji, bo nie jest skażona od początku „naszym życiem” :) Spróbujcie sami. Polecam
Szczęśliwego Nowego Roku! Niech 2016 będzie dla nas wszystkich rokiem pokoju wewnętrznego i zewnętrznego, rokiem miłości i kreatywności.