Nie jestem fanką mrocznych talii. Posiadam dwie: Tarot of the Vampyres i Deviant Moon. Ta pierwsza jest mi jeszcze obca, nie spędziłam z nią dużo czasu. Podobała mi się, zakupiłam ją, ale jakoś nie miałam okazji jej poznać.
Deviant Moon znam lepiej i bardziej przypadł mi do gustu. Jest humorystyczny i dosyć bajkowy w swojej mroczności. Trochę jak marzenie senne…
Deviant Moon Tarot został stworzony przez Patricka Valenza i opublikowany przez U.S. Games Systems. Wiem, że było kilka wersji. Mi oczywiście najbardziej podoba się ta bez ramek. Patrick użył różnych form manipulacji fotograficznej, aby stworzyć talię, która nawiązuje do jego snów i wizji z dzieciństwa. Wzoruje się na starożytnej Grecji w charakteryzacji postaci, ale dodaje do nich abstrakcyjny, bajeczny twist.
Patrick pisze, że największy wpływ na jego pracę miał sam tarot. Odkrył pierwszą talię w wieku 9 lat i jego ulubionymi taliami były te pierwsze, tradycyjne średniowieczne i te z 19 wieku. Od tamtego czasu rysował przeróżne postaci z kart tarota, aż w końcu zaczął tworzyć Deviant Moon. Talia zajęła technicznie 3 lata pracy, ale Patrick twierdzi, że inspirację do niej czerpał z około 30 lat swojego życia.
Jak na razie nie ma książki do tej talii. Jest wydana z małą białą książeczką, w której jest krótki opis karty oraz znaczenie w pozycji neutralnej, jak i odwróconej. Patrick załączył też jeden rozkład: Rozkład Lunatyka :)
Talia jest w większości wzorowana luźno na RWS, ale Patrick nie zamienia pozycji Mocy i Sprawiedliwości i zatrzymuje kolejność z tarota marsylskiego.
Oto kilka zdjęć mrocznego Deviant Moon:




