Złote pytanie. Ale chyba nie będzie jednej jedynej złotej odpowiedzi ;) Każdy uczy się inaczej. Opowiem wam, jak ja lubię się uczyć i być może komuś się coś z tego przyda.
Po pierwsze– bardzo oddziałują na mnie obrazy, więc lubię mieć parę różnych talii, którymi się bawię w danym czasie.
Wyciągam wówczas rankiem np. 3 karty dnia z jednej talii i 3 karty z drugiej. Wieczorem sprawdzam, czy któraś talia była bardziej trafna, lub próbuję złożyć wszystkie karty w historię moich dziennych doświadczeń. Czasem muszę zupełnie odejść od „książkowych” utartych znaczeń i polegać na sile obserwacji. I tak np. Rydwan może oznaczać falę, król kielichów listonosza z paczką, odwrócony Cesarz zawieszenie firmy a Królowa Mieczy zranienie się nożem…
Zawsze zapisuję karty dnia i talie, z których pochodzą.
Zauważyłam, że lubię dobierać sobie talie do nastroju lub pory roku. Obecnie najczęściej używam Tarot of the Vampyres, The Wooden tarot i Earthbound oracle. Prezentują się razem pięknie :) I działają cudownie na moją wyobraźnię.
Po drugie– prowadzę tarotowe dzienniki.
Zapisałam już wiele zeszytów. Co ja tam piszę? :) Opisuję karty dnia, zapisuję spostrzeżenia i własne znaczenia. Wklejam obrazki, cytaty, które mnie w jakiś sposób poruszyły lub skojarzyły mi się, z jakimiś kartami. Czasem wracam do tych notatek i sprawdzam, czy jakieś rozkłady się posprawdzały lub jak się „rozwijam” w porównaniu z archetypowymi energiami wyciąganych kart :)
Po trzecie– dużo czytam i dużo oglądam kanałów na Youtube.
Jest tam wszystko. Czasem po prostu słucham, czasem robię notatki, czasem się zupełnie nie zgadzam z tym, co akurat oglądam :) ale ogólnie lubię, jak ludzie mają różne zdania i podejścia do kart.
Zapraszam na mój kanał Tafalarota. Ciągle coś dorzucam, choć nie można mnie niestety posądzić o regularność :)
Po czwarte– lubię porównywać te same karty w różnych taliach.
Często więc wyciągam np. Księżyc z 20 talii i oglądam z uwagą, jak ten archetyp został przedstawiony na kartach, które są podobne, które są wyjątkowe, jakie aspekty energii są pokazane, jak te obrazy na mnie oddziaływują. Lubię przy tym używać różnych tarotów: klasycznych i tzw. odlecianych :) Dużo się zawsze uczę z takich porównań!
Po piąte– experiential tarot. Lubię doświadczać kart i ich energii nie tylko intelektualnie, ale przede wszystkim emocjonalnie i duchowo.
Czasem więc próbuję spędzać dzień jak Cesarzowa, lub pisać kiedy pojawi się Królowa Mieczy, czy też uczyć innych czy też szukać nauczyciela w jakiejś postaci, jak pojawi się energia Papieża…. Czasem próbuję ruszać się jak dana karta lub staję w pozycji przedstawionej na karcie.
Po szóste– piszę bloga, bo pomaga mi to często skrystalizować to, co naprawdę myślę i podzielić się swoimi przemyśleniami.
To taki zeszyt online, który w jakiś sposób daje mi wgląd w mój rozwój i szansę na poznanie innych pasjonatów tarota. Mam nadzieję, że czytacie choć czasami i że się do czegoś wam przydaje. Przede wszystkim do inspiracji.
Po siódme– czasem rozkładam karty na filmy, czy na coś, co zaraz się okaże…aby sprawdzić, jak karty obrazują dane wydarzenia.
Nigdy nie robię tego na osoby sławne czy innych ludzi, od których nie mam „zezwolenia” na babranie się w ich energii. Uważam, że to nie jest etyczne, więc tego nie stosuję. Rozkładanie kart na coś, co wiadomo, że zaraz się wyjaśni jest super sposobem na naukę i ćwiczenie intuicji, oraz własnego kontaktu z kartami.
Po ósme– rozkładam karty w mandale, porównuję do siebie, obserwuję, obserwuję i jeszcze raz obserwuję :)
Zauważyłam, że przede wszystkim Tarot Marsylski, choć nie tylko, ukrywa w sobie mnóstwo powiązań, odbić i poziomów. Jest niesamowity! Pobawcie się nim i jestem pewna, że odkryjecie cudowne zawiłości pomiędzy kartami. Przy okazji wyćwiczycie swoje „tarotowe oczko” jak to mawia pan Jan Suliga :)
Przykładem może być moja obserwacja czarno-ziemi :) KLIK