Moją ulubioną talią tarota marsylskiego jest talia Jean Dodal. Jak wiecie, posiadam dwie talie Marsyla: Nobleta-reprodukcję talii z 1650 i Dodala, reprodukcję talii z 1701. Obie są fantastyczne, jednak jakoś tak sercem jest mi bliższy Dodal.
Ta talia jest dosyć duża, bo karty mierzą około 123×66 mm. Osobiście wolę mniejsze karty, bo lepiej się je tasuje. Ale jeśli chodzi o moc obrazków, to faktycznie wyglądają niesamowicie na większych kartach, szczególnie wyrazy twarzy. Oto rozmiar kart na rozłożonej dłoni. Poza tym jakość papieru i kolorystyka tej talii są wspaniałe!
wielkość kart i wygląd blotek w Dodalu
Pierwszy raz czuję coś takiego z talią tarota: UFAM JEJ… mam zaufanie do jej przekazu. Często pracuję tylko z arkanami wielkimi i muszę przyznać, że jestem zaskoczona szczerością i wiernością z jaką odzwierciedlają naszą rzeczywistość. Rozszerzam swoją wiedzę o arkana małe stopniowo. Jak wiecie, talie Marsyla nie posiadają obrazków na blotkach. Przedstawiają tylko symbole danych elementów czyli miecze, buławy, kielichy i denary. Zajmuje trochę czasu, aby wyostrzyć spojrzenie na tyle, żeby blotki zaczęły do nas przemawiać :)
Według Jodorowskyego wszystkie blotki można podzielić na dwie grupy: na liczby parzyste i nieparzyste. Te parzyste odzwierciedlają yin, energię receptywną; a te nieparzysteenergię yang, aktywną.
Jeśli zerkniemy na np. dwór mieczy: dwójka, czwórka, szóstka i ósemka (liczby parzyste) przedstawiają oprócz mieczy także symbole roślinne: kwiaty, liście itd. A gdy dla porównania spojrzymy na trójkę, piątkę, siódemkę i dziewiątkę (liczby nieparzyste) widzimy na kartach dodatkowy miecz, ale nie posiadają one dodatkowych roślinnych emblematów (oprócz ASA, jedynki). Ten podział bardzo mi pomaga w zapamiętaniu i zrozumieniu znaczenia blotek. Warto poza tym zwrócić uwagę na kształty i natężenie, zagęszczenie obrazka.
2,3,4 i 5 mieczy
dwór mieczy: kolumna prawa- energia aktywna, liczby nieparzyste, kolumna lewa-energia receptywna, liczby parzyste
Karty dworskie i Wielkie Arkana w talii Dodal mają niesamowitą siłę przekazu. Dzięki wyrazom twarzy i spojrzeniom osób przedstawionych na kartach ma się wrażenie, że te postaci naprawdę ze sobą rozmawiają, że są w kontakcie. Spójrzcie na parę przykładów:
Jeśli otworzysz mu pysk, to poświecę ci, abyś mogła zajrzeć do środka…
Pamiętaj o tym, że pieniądze to nie wszystko mój kochany
sami wymyślcie :)
Pracując z Marsylem najczęściej używam metody opisowej, o której dużo mówi Enrique Enriquez w swoim filmie „Tarology”.
Metoda opisowa: Próbuję zapomnieć wszystkiego, czego nauczyłam się o kartach i spojrzeć na karty zupełnie świeżym okiem i po prostu opisać, co widzę na obrazkach. Jest to metoda dosyć organiczna. Ćwiczy wyobraźnię i kreatywność w odczytywaniu kart. Używam jej często w połączeniu z rozkładem pana Jana Suligi, którego nauczył nas podczas kursu wróżebnego we Wrocławiu:
Karta nr 1 to sygnifikator i odpowiada za klienta, lub za nas w danym momencie, za nasze nastawienie do sytuacji.
Karta nr 2 to karta środka, karta teraźniejszości, karta która rozszerza nam znaczenie sygnifikatora i dodaje smaczek do tego, przez co właśnie przechodzimy.
Karta nr 3 wskazuje na jakieś rzeczy z przeszłości, które odgrywają ważną rolę w tej sytuacji, w teraźniejszości; mają wpływ na nas i na nasze podejście.
A karta nr 4 to kierunek, w którym zmierza energia tej sytuacji, czyli tendencja na przyszłość, którą możemy najczęściej zmienić, przetransformować lub wspierać, jeśli lubimy co widzimy w kartach.
Można oczywiście „rozmawiać” z tarotem i dobierać karty, zadając jasne pytania. Bardzo lubię tak pracować z kartami!
Często przestawiam karty, badam, jak jeszcze mogłyby ze sobą współpracować, patrzę jak ze sobą rozmawiają, czy osoby patrzą w swoim kierunku, czy odwracają się w przeszłość, w przyszłość, czy patrzą prosto na nas… Wypatruję kształtów, kolorów i jak to nazywa pan Jan Suliga- ćwiczę swoje tarotowe oczko :)
Talia Dodala nadaje się wspaniale do takiej pracy i polecam ją wszystkim, którzy gustują w tarocie tradycyjnym. Można ją zakupić na stronie www.tarot history.com
Zakupiłam ostatnio dwie talie: Jean Noblet i Jean Dodal odtworzone i wyprodukowane przez Jean-Claud i Roxanne Flonroy/ Tarot history.
Jean Noblet był mistrzem w tworzeniu kart -master card maker i żył w Paryżu w XVII wieku. Tarot Jean-Noblet jest reprodukcją jego kopii z 1650 roku. Talia Jean Dodala (innego mistrza) powstała ok 1701 roku. Talie dzieli czasowo ok 50 lat.
Flonroy próbował jak najwierniej odtworzyć obie talie. Twierdzi, że było to bardzo ciężkie ćwiczenie w skromności i w pozbywaniu się ego, aby jako artysta nie dorzucić swoich 5 groszy do wyglądu kart. Uważa, że świat tarota potrzebował powrotu do źródeł, i jego misją jest właśnie jak najwierniejsze odtworzenie najstarszych historycznych tali, pod względem kreski, grafiki i koloru (choć z tym ostatnim chyba różnie bywa).
Talia Jean Noblet jest dosyć mała jak na tarota (92x55mm). Świetnie pasuje do ręki i da się z łatwością tasować. Jedyna jej kopia znajduje się w Bibliotece Narodowej w Paryżu. Zachowała się prawie w całości, oprócz paru kart z dworu mieczy (od 6 do 10), które zostały dorobione na podstawie kart wcześniejszych. I to właśnie na podstawie tej kompletnej talli Flonroy oparł swoją pracę.
Moje wydanie Nobleta chyba ma coś nie tak z kolorem cielesnym, który wygląda różowo. Za różowo, jak na mój gust niestety. No ale zdarza się :) Pewnie coś nie do końca wyszło w drukarni, bo z oryginalnych zdjęć na stronie Flonroya nie wydaje się, że róż bił w oczy swoim natężeniem, jak w wydaniu z 2014 :)
oryginał
oryginał
oryginał
wydanie Flonroya 2014
wydanie Flonroya 2014
Jest parę ciekowstek w tali Noblet, których już nie widać w tali Dodal. W przeciągu 50 lat pozbyto się wielu fallusów ;) i zmieniono kilka innych szczegółów.
Oto parę zaskakujących kart z Nobleta:
1. Głupiec idzie raźno przed siebie, a zwierzątko rzuca się na jego dyndającą męskość, w pełni uwidocznioną
2. Magik zamiast różdżki trzyma w lewej dłoni różowiutkiego penisa
3. Śmierć, zwykle arkan bez nazwy, tutaj posiada i numer i nazwę
4.Diabeł ma także swoją męskość na wierzchu i można by dopatrzeć się większej ilości fallicznych symboli na jego twarzy, czy brzuchu…
5.Płomień Wieży jest w kolorze ciała i wydaje się wychodzić z wnętrza budynku w stronę nieba (słońca), a nie na odwrót (choć pewnie można polemizować)
6.Wisielec pokazuje nam czerwony język i albo wyrastają mu skrzydełka albo są to jego dłonie dyndające mu zza pleców, no i malutki fallus ;)
7.Papieżyca nie siedzi pomiędzy kolumnami
8.Kupid ma przewiązane oczy w karcie Kochanków
9. Słońce nie przedstawia dziecka tylko parę, mężczyznę i kobietę
Tyły kart przedstawiają krzyż maltański, są odwracalne i wyglądają następująco:
Niestety nie mówię po francusku ale nazwy niektórych kart brzmią inaczej: np. LERMITE nie posiada H i tym samym odcina się znaczeniowo od Hermesa. Nie wiemy czy Temperance jest pomyłkowo LEMPERANCE ale to właśnie czytamy na karcie. Noblet jest pozbyty „narzuconej” ezoteryki i adresuje naszą nieświadomość poprzez analogię i alegorię.
Na zakończenie pokażę wam moją ulubioną kartę (oprócz arkanów wielkich, które w większości uwielbiam!): Królowa Denarów. Spójrzcie na jej dłoń! Ta kobieta chwyciła szczęście własnymi rękoma i nie wygląda na to, żeby w najbliższym czasie je upuściła. Siła w dłoni! To od razu nasuwa skojarzenia płodności, kreatywności, obfitości, stanowczości, ugruntowania i stabilności finansowej… Cudo!
W naszej kulturze emocje są wyśmiewane, nie doceniamy ich. Jeśli jest się emocjonalną kobietą, to jest się babą, albo wariatką, z pewnością przed okresem. Nie uczy się nas, jak odczytywać i rozumieć emocje. Jest to skarbnica wiedzy, a jednak najczęściej ją ignorujemy lub spychamy do podświadomości. Nasze ciało jest perfekcyjnym kompasem, który zawsze pokaże nam odpowiednią drogę i zna odpowiedzi na wszelkie pytania. Każdy z nas dysponuje tą wiedzą. Najczęściej jednak zagłuszamy ją imperatywami pochodzącymi z naszego mózgu, uwarunkowanego poprzez kulturę, w której żyjemy.
Karty tarota są świetnym sposobem na wsłuchiwanie się w podszepty naszej nieświadomości. Bardzo często wyciągam ostatnio Królową Kielichów, zarówno w naturalnej jak i w odwróconej pozycji. Pomyślałam, że z chęcią popatrzę na to, jak ją przedstawiają niektóre z moich talii.
Thoth
Królowa Kielichów rządzi w zodiaku 21 stopniem Bliźniąt do 20 stopnia Raka. Jest wodą wody- posiada siłę receptywności i refleksji.
Crowley twierdzi, że jest bardzo ciężko tak naprawdę poznać Królową Kielichów. Na karcie też trudno jest ją zobaczyć. Uważa, że właściwie nie posiada ona własnego charakteru, tylko odzwierciedla to, co widzi w innych. Jest chodzącym lustrem dla otoczenia. Jest w stanie „przepuścić” przez siebie wiele rzeczy, jest trochę jak psychiczna gąbka. Potrafi prowadzić i przyciągać innych, jest magnetyczna, spokojna, iluzyjna…
Jeśli odwrócimy kartę do góry nogami, możemy zauważyć, że nogi ptaka układają się identycznie jak nogi Wisielca. Wydaje mi się, że można doszukać się wspólnych cech pomiędzy tymi dwoma kartami jak np: poświęcenie, cierpliwość, głębia zrozumienia nieświadomości… Jeśli Królowa znajduje się w odwróceniu, obrazy, które projektuje są zniekształcone i zmanipulowane, trochę jak w krzywym zwierciadle. Traci ona wówczas obiektywność i jasność przekazu.
Zen Osho/ Shadowscapes
W tych dwóch taliach Królowa pokazuje twarz wrażliwą, intuicyjną, otwartą na przepływ energii, odbiorczą. Jest zrelaksowana, wolna, empatyczna. Połączona z otoczeniem, uleczająca swoją obecnością.
Taka Królowa to lekarka, terapeutka, osoba, która dba o innych, opiekunka słabszych i jasnowidzka. Emocje płyną przez nią bez przeszkód. Jest artystyczna i kreatywna.
The Hidden Realm Tarot
Tutaj widzimy kobietę dojrzałą, dobrze czującą się we własnym ciele, znającą jego moc. Jest emocjonalna, pociągająca i ciepła. Widać w jej twarzy spokój, pewność siebie i dobro. Widać też tajemniczość, sensualność i emocje. Bardzo lubię ten wizerunek królowej. Tutaj czuje się, że ona faktycznie jest Królową.
Mary-El Tarot
Królowa Kielichów to Święty Gral. Jest pojemnikiem na wszystkie przesłania naszej podświadomości i mądrości przodków. Jest skrzynką Pandory, w której na dnie znajdziemy nadzieję, perłę mądrości.
Perły związane są z królową kielichów. Tworzone są przez długi czas- warstwa po warstwie, aż w końcu powstaje coś niesamowicie pięknego. Być może autorka uważa, że z nami jest podobnie. Królowa jest też nieodłącznie związana z wodą, żywiołem emocji. Mary-El pokazuje, że ta część nas samych jest jak woda: może być bardzo yin, miękka ale i tak pełna mocy, że potrafi ukształtować skałę. Robi to pomału, kropla po kropli, systematycznie, z przekonaniem. Woda jest źródłem wszelkiego życia, płodności, kreacji.
Uwaga! Pod piękną i perfekcyjną powierzchnią Królowej Kielichów ukrywa się także Tiamat, bogini mórz i smoczyca chaosu.
Królowa w tej talii radzi nam, abyśmy szanowali pojawiające się emocje, gdyż żadna z nich nie przychodzi bez przyczyny. Każda ma też swoje źródło. Emocje to nieocenione drogowskazy naszej ewolucji. W odwróceniu sugeruje na projekcje, niezrozumiałe, wybujałe emocje, trudności w ich ekspresji i w znalezieniu sensu życia. Nic nie płynie.
Druidcraft Tarot
Tutaj spotykamy Kapłankę, kobietę otwartą na dary bogini: jej siłę uleczania, ofiarności, rytuału, kreatywności i wewnętrznego artyzmu. Posiada ona aurę tajemniczości i mistycyzmu. Jest wspaniałą matką, terapeutką, przyjaciółką, empatyczną artystką, aktorką, pisarką.
W odwróceniu może być wiecznie przybita, trudna w kontaktach, gdyż jest wówczas bardzo skupiona na swoich emocjach. Trudno ją pocieszyć. Może też manipulować innymi, ogdrywać rolę „biednej i nieszczęśliwej”, aby skupić na sobie uwagę innych. Może też alienować się od otoczenia i być typem depresyjnym.
Voyager tarot
Tutaj widzimy zupełnie inną odsłonę Królowej. Kobieta Kielichów.
Kobiety są introspekcyjne i świadome siebie, swoich emocji. Są skierowane na innych i wrażliwe na to, co czują inni ludzie w ich otoczeniu. Używają często swoich talentów, aby leczyć ciało i ducha, ochraniać rodziny i dbać o innych.
Rejoicer- to ta, która się raduje. Pozwala życiu wypełnić swój wewnętrzny kielich. Jest głęboko poruszana przez życiowe prądy. Wie, jak być wdzięczną i cieszyć się miłością, związkami, rodziną.
Wooden Tarot
Tu Królowa jest ośmiornicą. Kojarzy mi się z wieloma odnogami, które potrafią cię zniewolić. Może to być np. Devouring mother- pożerająca matka, która chce sprawować kontrolę nad swoimi dziećmi, nawet wówczas, gdy są już dorosłe. Może to być osoba manipulująca innych emocjonalnie. Jest też zaradna i potrafi zadbać o to, by każdy czuł się dobrze.
Ceccoli Tarot
Jedna z moich najulubieńszych wizji Królowej Kielichów: artystyczna, spokojna, totalnie połączona z duchową stroną życia. Umiejąca słuchać i czuć. Współczująca, cicha ale także silna, obecna, nie bojąca się emocji i tego, co ze sobą niosą. Jej czerwona sukienka wskazuje na to, jak wiele czuje i potrafi zrozumieć. Cudowna kobieta…przy okazji też taka nieuchwytna i tajemnicza. Trochę jak z innego śwata.
Initiatory tarot of Golden Dawn
Królowa Vamp :) Ten aspekt Królowej Kielichów to magnetyzm, seksapil, cielesność i umiejętność przyciągania innych i czytania z nich, jak z książki. To twórcza i kreatywna osobowość, czarodziejka i manipulantka. Posiada niesamowitą inteligencję emocjonalną i potrafi ją wykorzystać dla swoich korzyści. Jest także opiekuńcza, kochająca, oryginalna i bardzo pociągająca. Wspaniała żona, matka i kochanka. Muza i flirciara :)
Pytania, jakie możemy zadać sobie wyciągając Królową Kielichów to:
Kto chce się tobą opiekować i obdarzać cię czułością? A kim ty chcesz się opiekować?
Jaki masz dostęp do nieświadomości? Jak z nią pracujesz i wyrażasz?
Czy potrafisz rozpoznać swoje emocje? Czy wiesz skąd tak naprawdę pochodzą?
Kto cię inspiruje swoją otwartością, kreatywnością, dobrem?
Czy potrafisz stworzyć intymne związki z innymi?
Zakończę ten wpis zdaniem, które utkwiło mi w pamięci:
Prawdziwa intymność nie jest dla tchórzliwych.
Zapraszam też do przeczytania innego wpisu na temat Królowej – KLIK :)
Nie jestem pewna, jak nazywamy oracle decks po polsku. Zostanę przy nazwie talie wyrocznie lub po prostu oracle :). Jeśli ktoś ma jakiś lepszy pomysł, to poproszę o wsparcie.
Od bardzo dawna interesuję się kartami i na przestrzeni wielu lat dostałam i kupiłam mnóstwo talii wróżebnych. Chciałabym podzielić się z wami tymi, które posiadam i wciąż mnie zachwycają swoją siłą przekazu. Niedawno przedstawiłam wam moje ulubione talie tarota (kliknij tu), a teraz zainspirowana wpisem na blogu Ezoterycznie, chciałabym podzielić się także wyroczniami :)
Oracle to taka trochę wolna amerykanka. Tarot, czy Lenormand trzymają się ściśle wyznaczonych reguł i zasad. Z wyroczniami tak nie jest. Można używać ich wedle własnej woli, jak tylko ma się na to ochotę: wyciągać jedną kartę, wyciągać parę kart, rozkładać w jakiś system itd. Odczytuje się je zwykle intuicyjnie, lub po prostu czyta informację zawartą na karcie, lub w dołączonej książeczce.
Zauważyłam, że moje oracle mogę podzielić na kilka podgrup:
1. TALIE SZAMAŃSKIE
Mana Cards– wyrocznia wykorzystująca nauki rdzennych mieszkańców Hawaii. Książeczka zawiera w sobie wyjaśnienia Hawajskich słów, oraz wiele ciekawych opowieści z ich kultury. A jest to piękna i głęboka kultura. Łatwo przyswajać sobie informację poprzez „zabawę” z kartami.
Mana cards
Mana cards
Zwierzęta Mocy/Animal Spirits Susan Sedon Boulet – talia, która używa obrazów Susan Sedon Boulet. Tutaj wybrano motywy zwierzęce, ale jest także wersja z boginiami. Uwielbiam jej sztukę. Talia nie ma książki. Krótkie opisy są umieszczone na odwrocie kart.
Medicine Cards/ Jamie Sams – oparte na wierzeniach i tradycjach Indian Ameryki Płn. Wszyscy, którzy kochają pracować z pomocnikami zwierzęcymi będą tą talią zachwyceni. Proste obrazki, dobrze napisana książka, jasny przekaz.
Sacred Path Cards/ Jamie Sams – inna talia tej samej autorki, także oparta na wierzeniach indiańskich. Tym razem dowiadujemy się więcej o kulturze i przeróżnych rytuałach i przedmiotach rytualnych plemion indiańskich. Ziemista i ciekawa pozycja, jeśli was to interesuje. Ja lubię i dużo się nauczyłam używając tych kart.
Messenger Oracle/ Ravynne Phelan – osobiście poznałam autorkę i wymieniałyśmy się naszymi kreacjami. Dostałam tę talię za jedną z moich różdżek :) Takie wymianki są cudne! Talia bardzo magiczna. Dla osób lubiących Avalon, smoki, fantastyczne postaci i magiczne krainy…Sztuka niesamowita!
Karty Wicca – udało mi się kiedyś kupić je za 12 dolców w Sydney. Nigdy wcześniej nic o nich nie słyszałam i w sumie do tej pory nie widzę ich obrazków pojawiających się na necie. A jest na co popatrzeć. Talia oparta na pogaństwie, kulturze celtyckiej, druidzkiej, wiedźmińskiej. Wszystko, to, co lubię. Książeczka zawiera wiele informacji na temat świąt wicca, magii, i szeroko pojętej duchowości naturalnej. Uważam, że karty są śliczne.
2. TALIE ROŚLINNE
Moją następną miłością są rośliny: zioła, drzewa, kwiaty… Na szczęście nie brakuje na rynku oracle z taką tematyką :)
The Druid Plant Oracle – namalowana przez W. Worthingtona (tego pana, co narysował Druidcraft Tarot) i chyba nie trzeba nic dodawać :) Papier, jakość, kolory, wielkość są niesamowite. To samo odnosi się do książki. Cudo!
Tree Angel Oracle/ wyrocznia aniołów drzew– jest przecudowna. Bardzo delikatna, pięknie narysowana i wspaniale oddano ducha danego drzewa! Poza tym w książce są krótkie wierszyki, które naprawdę w paru zdaniach (prawie jak haiku) świetnie opisują energię drzew. Uwielbiam.
Flower Insight Cards/ Australijskie Esencje kwiatowe – pamiętam jak dziś. Popołudnie wigilijne, pracowałam wtedy w sklepie ze zdrową żywnością w Australii. Do sklepu tuż przed zamknięciem wchodzi pan, któremu pomagam w zakupach. Pyta mnie, co czytałam. Odpowiadam, że książkę o esencjach kwiatowych. Pan płaci, wychodzi ze sklepu. Za chwilę wraca i daje mi coś do ręki. Mówi, że to prezent z okazji Świąt. To talia kart. Właśnie tych :)
Stosuję esencje kwiatowe do dziś. Teraz dr. Bacha, bo łatwiej jest je dostać w Europie. Karty bardzo psychologiczne, często pomagają dotrzeć do emocjonalnych blokad itd. Bardzo trafne, jeśli chcemy popracować z emocjami. Polecam.
Bach Flowers Cards – karty przedstaiwjące esencje kwiatowe dr Bacha. W stylu art nouveau, z książeczką z krótkimi opisami. Ja z niej nie bardzo korzystam, ponieważ wolę inne opracowania na ten temat, ale da się. Wyciągam karty i przyjmuję esencje :) Działa ekstra!
3. TALIE KRYSZTAŁOWE
Już pisałam o tym, że współpracuję ze światem minerałów od paru lat. Mam bardzo szczególny kontakt z kryształami i kamienie zmieniły moje życie. Możecie zajrzeć na stronę Wands of Transformation, żeby zobaczyć jak łączę kamienie i elementy naturalne. Posiadam dwie talie kryształowe. Obie bardzo głębokie.
Crystal Ally Cards – polecam wszystkim, którzy kochają kryształy. Naisha jest świetną nauczycielką i naprawdę wie o duchowych przesłaniach minerałów wiele. Studiowałam z nią i uważam, że jest niesamowita. Napisała też książkę „The Book of stones”. która moim zdaniem jest jedną z lepszych książek o zastosowaniach kamieni. Używam bardzo często.
Liquid Crystal Oracle – talia opisująca energetyczne działanie kamieni. Są też esencje, które można przyjmować stworzone z frekwencją danego kamienia. Tych kart używam rzadziej niż poprzednich, ale można ich używać w leczeniu i pracować z nimi w kombinacjach itd. Książka jest bardzo obszerna i zawiera mnóstwo informacji na temat minerałów.
4. INNE :)
Boginie Doreen Virtue – jedyna talia Doreen, jaka mi została. Wszystkie inne porozdawałam :) Z tą pracuję, wracam do niej i chyba zawsze będę, bo bogini jest mi bardzo bliska, w jej wielu obliczach. Wiem, że ta talia jest znana w Polsce, przetłumaczona na język polski, więc jedno zdjęcie myślę wystarczy :)
Talia Boginie Susan Sedon Boulet – Podobnie jak z talią zwirzęcą, tak i tutaj wykorzystano dzieła Susan. Malowała mnóstwo obrazów z wizji sennych, mitologii i była zainspirowana kulturami rdzennymi. Jej obrazy są niesamowite. Ta talia nie posiada książeczki, a krótkie opisy kart są umieszczone na ich odwrocie. Nie mam już pudełka do tej talii.
Sacred Contract Cards – są to karty archetypowe Caroline Myss. Jeśli nie znacie jeszcze pracy tej pani, to bardzo polecam. Ma świetne wykłady i napisała wiele książek. Jedna z moich ulubionych nauczycielek. To karty do pracy z archetypami. Naszymi życiowymi, oraz tymi, z którymi pracujemy w danej chwili. Świetna sprawa.
Relatioship Cards/ karty związkowe – nie są za piękne, ale opisy na kartach są głębokie i jak przechodziłam przez związkowe zawirowania dużo mi pomogły. Dostałam je w prezencie od przyszywanej siostry i mam do nich sentyment. Psychologiczne. Bez książeczki. Opisy na tyłach kart.
Angel Journey Cards – jedyne anielskie karty jakie sobie zostawiłam. Bardzo lubię je estetycznie, a poza tym książka jest świetna! Z medytacjami, informacjami psychologicznymi, inspiracjami itd. Bardzo dogłębna do pracy wewnętrznej. Pracuje się z nimi też ciekawie, bo wyciąga się karty z 3 różnych kupek: jedna kupka to tylko 4 karty z porami roku, druga kupka to karty z symbolami, a trzecia z hasłami. Tworzy się cała historia i wraz z pomocą książki i wizualizacjami można naprawdę wiele osiągnąć pracując z tą talią. Lubię!
Mam nadzieję, że okryliście jakieś talie, których nie znaliście. Używacie oracle? Jakich? Są u nas w Polsce popularne?
Nie wiem, czy też tak macie lub mieliście, że wraz z rozwojem własnym i zgłębianiem tarota zmienia się wasze podejście do kart, a co za tym idzie zmieniają się także talie, których lubicie używać.
Mamy teraz kwiecień roku 2015. Na ten moment w czaso-przestrzeni uwielbiam i co ważniejsze używam następujących talii tarota. Pokażę wam pojedyncze karty, a także rozkłady 5 lub 6 kartowe, abyście mogli zobaczyć, czy łatwo się je czyta, kiedy są rozłożone razem. Być może znacie już wszystkie z nich, a może odkryjecie w tym wpisie coś nowego :)
Oto one:
1. The Wild Unknown – ta talia niezmiennie należy do moich top ulubionych. Zawsze. Stworzona przez Kim Krans podbija serca wielu osób na świecie. Jest zadziwiająco prosta i bardzo wymowna. Na jej kartach nie ujrzycie żadnych postaci ludzkich. Przedstawia jedynie zwierzęta i elementy natury. Tarociści często wypowiadają się, że są talie, z którymi po prostu łączy ich coś specjalnego i wiedzą, że te talie zostaną z nimi na całe życie. Ja mam tak z The Wild Unknown. Była, jest i będzie :)
2. The Transparent Tarot – uwielbiam za kreatywność! Zawsze daje mi ciekawe wglądy, często z innej perspektywy. Mózg jakoś inaczej działa, jak symbolika jest taka bardzo prosta. Polecam do ćwiczeń kreatywnego pisania, tworzenia historii i wymyślania scenariuszy. Szczególnie ciekawe jest oczywiście nakładanie kart na siebie, aby stworzyć zupełnie nowy obraz. Można je układać jedną na drugiej, lub chronologicznie w linii. Wówczas tworzymy historię, którą możemy następnie opowiedzieć :)
3 karty złożone na sobie
trzy karty złożone liniowo
3. Anna K tarot – kocham, nie kocham, kocham, nie kocham…mam takie uczucia związane z tą talią. Chcę ją zostawić i się nie da :) Jakoś do mnie przylgnęła i choć często wydaje mi się za dosłowna w przekazie (np. 4 miecze przedstawiają chorą w łóżku itd), to jednak dosyć trafna. Pożyjemy, zobaczymy, ale jak na razie Anna K wysoko w górze. Używałam dla siebie i dla innych. Lubię tę przedziwną sztukę Anny K . Wiem, że to nie dla wszystkich, ale mi się osobiście podoba taka np. ciut podstarzała Cesarzowa, czy starsi Kochankowie :) Ramki obcięłam.
4. The Druidcraft – ponieważ uwielbiam ziemiste, pogańskie klimaty często wracam do tej talii. Daje mi też bardzo wymierne wyniki w czytaniu dla innych. Poza tym uwielbiam sztukę W. Worthingtona i kolorystykę tej talii. Jest też coś w jej papierze…tak jakoś pasuje do ręki i się nie ślizga. Obcięłam oczywiście ramki, więc karty łatwiej się tasuje. Oryginalne były ogromne. Na zdjęciach kolory wyszły ciut inaczej. W rzeczywistości są niesamowite!
5. The Shadowscapes – myślałam, że nie polubię, ale myliłam się. Jest w tej talii coś zmysłowego, bardzo kobiecego, delikatnego. Sięgam po nią, kiedy czuję się krucha, kiedy mam ochotę na pobudzenie fantazji, odpuszczenie sobie „aktywności” i wsłuchanie się w bajkowy głos we mnie. Lubię medytować i wpatrywać się w poszczególne karty. Trochę się gubię w szczegółach, jeśli wyłożę ich za wiele. Ramki obcięłam, choć nie było właściwie potrzeby. Były malutkie i nie przeszkadzały. Jakoś tak z biegu mi poszło ;)
6. The Ceccoli Tarot – nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, bo widziałam tę talię na internecie wiele razy i nic! Ale była to z pewnością miłość od pierwszego dotknięcia. Jak już talia w końcu do mnie trafiła, nie mogłam się od niej oderwać. Co więcej, zauważyłam, że jej obrazki utkwiły mi w pamięci po jednym przejrzeniu. Pamiętałam dokładnie jak wygląda Głupiec, Kapłanka czy nawet małe arkana. Było to dosyć niesamowite połączenie. Ta talia jest dla mnie wciąż bardzo nowa, ale czuję, że zostanie na długo. Jest bardzo luźno związana z RWS, więc świetnie nadaje się do czytania intuicyjnego.
7. The Animal Tarot – Ted Andrews napisał wspaniałą książkę „Animal speak” i na podstawie tej książki wydał także tego tarota. Już pisałam, że ta talia niestety nie grzeszy estetyką. Nie jest ładna. Ale jest trafna i jak dla mnie spot on! Każda karta posiada krótkie hasło, co może pomóc osobom nie znającym jeszcze wszystkich znaczeń kart. Poza tym, jeśli ktoś lubi pracować ze zwierzętami mocy, jest to niezastąpiona składnica wiedzy. Książka akompaniująca talię opisuje zachowania zwierząt, ich symboliczne odnośniki w naszym życiu i przy każdej karcie znajdziecie też wiele pytań. A jak wiemy, dobre pytanie jest czasem warte więcej niż odpowiedź. Mam bardzo czuły stosunek do tej talii.
8. Tarot of the sevenfold mystery – może nie używam bardzo często, ale wracam. Jestem wielką fanką prac Roberta Place. Nie posiadam Alchemicznego tarota, ale posiadam ten i uwielbiam kolory, sztukę i tradycyjne podejście Roberta. Jest on historykiem tarota i jego kreska też wydaje się przypominać obrazy z innych epok…Nie ma do tej talii książki ale jest mała biała książeczka, gdzie Robert podaje podstawowe znaczenia kart. Obcięłam jej ramki, choć myślę, że akurat w tym przypadku mogłam je zostawić. Rzadko to ode mnie usłyszycie, ale ta talia LEPIEJ wyglądała z ramkami :) Jasne obrazy, łatwo czytelne.
10. Osho Zen – moja pierwsza talia tarota, którą dostałam w prezencie. Uwielbiam, często zaglądam, używam dla siebie i dla innych. Cudowna do pracy na każdym poziomie. Zawsze nadaje pracy z kartami głębszego, duchowego podtekstu. Muszę tu napisać, że wersja polska, którą też posiadam jest dużo gorsza od tej angielskiej. Nie wiem, co się stało w drukarni, ale kolorystyka jest tak daleka od oryginału, że aż nie mogłam uwierzyć! Niestety nie na korzyść. Kolory są dużo ciemniejsze i na wielu kartach zupełnie inne, niż na tych z wydania angielskiego. Byłam zszokowana, jak to zobaczyłam.
11. Mary-el tarot – artystycznie cudo. Głęboka talia. Mam ją od paru mieisęcy, ale się nie wgryzłam w nią jeszcze. Używam dosyć często do medytacji własnej. Nidgy jeszcze nie użyłam w czytaniu dla kogoś. Wspaniale wydana, choć bardzo połyskliwa. Oczywiście obcięłam ramki. Popełniłam jeden błąd: obcięłam też oznaczenia kart! Teraz zdarza mi się sięgać do książki, żeby dowiedzieć się z jaką kartą mam do czynienia ;) hahaha Nie róbcie tak jak ja! Ta talia nie jest klonem ani RWS ani Thotha. Jest jedyna w swoim rodzaju i ciężko się jej używa bez nazwy na karcie :) Choć muszę przyznać, że bez ramek wygląda o niebo lepiej!
12. The Wooden Tarot – szamańska. Piękne arkana wielkie. Dla nich ją kupiłam. Arkana małe przekonują mnie do siebie coraz bardziej, ale ciężko mi się z niej wróży. Świetnie się za to sprawdza w pracy z elementami, podróżach szamańskich i archetypach. Dosyć śliska i cienkie karty, ale bardzo się cieszę, że ją mam. Lubię estetycznie. Dzieło sztuki. Wersja bez-ramkowa.
13. Tarot of The Hidden Realm – próbowałam się opierać, bo prawie sami ludzie na kartach. „Ciut strasznie”- myślałam, bo to tak jakby tylko czytać non stop karty dworskie :) Ale znowu dałam się zaskoczyć. Talia jest super intymna. Twarze wyrażają często więcej niż niejeden obrazek, są pełne emocji. Kolorystyka talii i ogólnie jej wygląd są przepiękne. Miałam ją ze sobą w Tajlandii i często używałam. Muszę jeszcze ciut więcej z nią popracować, żeby tak naprawdę wiedzieć, czy mogę na niej polegać. Troszkę się ślizga w dłoniach i jest dosyć cienka, ale jeszcze ujdzie. Wersja bez-ramkowa.
14. Dame Darcy’s Mermaid Tarot – dzieło sztuki samo w sobie. Ostatnio nie używałam za często, ale wciąż uważam, że jest cudowna. Nie jestem do końca przekonana o trafności moich interpretacji tych kart. Niektóre z nich trafiają do mnie od razu, ale wiele nie ma w sobie takiej mocy (np As Buław, który jest wiosłem wynurzającym się z wody hmmm)… muszę z nimi jeszcze posiedzieć. Pomimo wszystko bardzo polecam, bo jest po prostu śliczna! Jak z nią pracuję, wydaje mi się, że jestem w galerii sztuki :)
15. Deviant Moon Tarot – ok, przyznaję się bez bicia, że właściwie nie używam, ale zerknęłam dzisiaj ZNOWU na tę talię i naprawdę ją lubię. Jest „straszna” i przecudowna zarazem. Nie wiem, czy przyjdzie czas, że będę jej regularnie używać, ale cieszę się, że jest w szafce i mogę do niej zajrzeć od czasu do czasu. Jest jedną z tych ciemniejszych talii. Wzorowaną na RWS. Ogląda się ją, jakby się oglądało jakieś koszmary senne :) Ujmuje jednak swoim światem i jest bardzo oryginalna. Szczególnie ładne jest wydanie bez-ramkowe. Oczywiście :)
Ciekawa jestem, czy macie w zanadrzu jakieś nietypowe talie i bardzo chętnie usłyszę o waszych ulubieńcach. Jak widzicie nie mogłam wybrać „małej” ilości talii, ale tak kocham sztukę, że nie mogę się powstrzymać przed sięganiem do więcej niż jednej talii dziennie :)
PS. Muszę uzupełnić wpis o Raider Waite Smith! Przecież używam często, uczę się na niej i poza tym lubię. I oczywiście jest sprawdzalna i klasyka! Trzeba mieć. Ja jestem z tych, którzy używają RWS częściej niż Thotha, choć Thotha też bardzo lubię i szanuję. Posiadam i używam, ale znacznie rzadziej niż RWS.
Original Raider Waite – wolę tę wersję, ponieważ kolory są przytłumione i nie takie rażące jak w wersji z kratkowanym tyłem. Grubość kart i papier też są dużo lepsze. Oczywiście obcięłam ramki :) I myślę, że wygląda zachwycająco!
Już kiedyś pisałam o wywiadzie, jaki można przeprowadzić z nowo nabytą talią tarota. Możesz przeczytać mój wywiad z Daughters of the Moon tutaj. Dzisiaj zadałam kilka pytań talii Nicoletty Ceccoli, która właśnie do mnie dotarła.
Oto wywiad :)
1. Powiedz mi o sobie. Co jest twoją najbardziej charakterystyczną cechą?
8 mieczy
Myślę, że ta talia działa bardzo na naszą nieświadomość, przywołując na powierzchnię zapomniane obrazy z dzieciństwa, te dobre i te mniej dobre. Dużo jest w niej irracjonalnego strachu, poczucia osaczenia, braku zrozumienia, może nawet skrzywdzenia. Tak jak pisałam wcześniej na stronie, kupując tę talię myślałam, że będzie ona świetna na pracę z wewnętrznym dzieckiem, ale jak sama mówi o sobie (8 mieczy), dużo lepiej sprawdzi się w odkrywaniu i stawianiu czoła własnym limitującym wierzeniom, bojaźliwości, poczuciu izolacji i wstydu. Być może nie będzie tak łatwa we współpracy, ale będzie warto!
2. Jakie są twoje mocne strony jako talii tarota?
Król aka Królowa Mieczy
Jak dla mnie: cudowna talia na kreatywne pisanie, na prowadzenie dziennika i osobistą pracę z jej symboliką i obrazami. Wypisz z siebie wszystko :) Odjeżdżający rycerz mknący na czarnym koniu mówi właśnie o tym, że ta talia woła o szczerość, o pokazanie swoich emocji, szczególnie tych bolesnych, takimi jakie są, bez upiększania. Król Mieczy w wersji żeńskiej :) nadaje tej talii melancholijną atmosferę, ale także daje nam wiarę w siebie i w to, że prawda uwalnia :)
3. Jakie są twoje ograniczenia jako talii Tarota?
Rycerz Mieczy
To już trzecia karta mieczy! Ta talia nie jest talią lekką. Jej ograniczeniem jak wskazuje nam Rycerz Mieczy może być właśnie ciężkość przekazu. Większość kart, nawet te „wesołe” nie posiadają uśmiechniętych twarzy. Właściwie nikt się nie uśmiecha w tej talii. Jest dosyć smutna i wymagająca. Nie wiem, czy sięgnę po nią, gdy będę chciała inspiracji i podbudowania :)
4. Czego mnie możesz nauczyć?
4 buławy
Różowe lizaki i pszczółka na smyczy :) hahaha
Ta karta wydaje się mówić: nie wszystko, co słodkie jest dla ciebie dobre! Dziewczynka zdaje się uciekać i nawet nie widzi pysznych lizaków nad swoją głową. Jak widać, niewiele tu radości i sukcesu z 4 buław talii klasycznych.
Z drugiej strony,wydaje mi się, że mogę nauczyć się tworzenia oryginalnych światów, gdzie problemy będą rozpatrywane na poziomie archetypowym. Wówczas osoba, która korzysta z pomocy kart, nie czuje się ofiarą „pasywnego przeznaczenia”, tylko odkrywa w sobie kreatywną siłę do podjęcia odpowiedzialności za tworzenie własnego losu.
5. Jak mogę się najlepiej od ciebie uczyć i z tobą współpracować?
7 buław
Hmmm… najlepszym sposobem na naukę z tą talią jest nie-udupianie wewnętrznego dziecka, pozwolenie sobie na płacz i na ukazanie swojej słabości. Być może będę czuła się jak ten diabeł, który za wszelką cenę chce pokazać tej małej, że nic z tego nie będzie, że jest silny i nie pozwoli na takie dziecinne zachowania, na słabość, na bycie niewinną…
Na pewno praca z tą talią będzie konfrontacyjna, zaskakująca i będę musiała wykazać się wytrwałością, żeby się nie poddać frustracji!
6. Jaki jest potencjalny wynik naszej wymiany i czy będzie nam się dobrze współpracowało?
X Koło Fortuny
Będzie zmiennie :) Myślę, że już bardzo lubię tę talię, i że zmieni się moje widzenie kart dzięki pracy z nią. Jak na razie będę z tymi kartami się zapoznawać. Koło Fortuny zapowiada, że będą niespodzianki i zwroty akcji. :) Ten obrazek jest oczywiście też dosyć zaskakujący, gdyż pokazuje, że jak na razie to wydaję się być uwięziona w uprzednich definicjach kart, wręcz przybita tym, czego się do tej pory o tarocie nauczyłam. Być może ta talia chciałaby, żebym totalnie odrzuciła „akt”/czyjeś wizje i tradycję i popatrzyła na jej karty świeżym wzrokiem, pozwoliła sobie na przekręcenie koła…
Ciekawa jestem waszych interpretacji? Rozmawiacie podobnie ze swoimi taliami?
Bawiąc się dziś rano tarotem przyszło mi do głowy, żeby znaleźć wszystkie karty, na których przedstawione osoby stoją tyłem. Wydaje mi się, że czytałam jakiś artykuł Miłki Krogulskiej w Tarociście, gdzie po prostu wspomniała o tych odwróconych osobach i chciałam je obejrzeć.
Zrobiły mi się z tego trzy grupy:
III i X Buław dały razem liczbę XIII Śmierć
VII i VIII Kielichów liczbę XV Diabeł
VI i X Mieczy liczbę XVI Wieżę
Bardzo ciekawe pomyślałam… trzy „najstraszniejsze” karty tarota: Śmierć, Diabeł i Wieża wychodzą z podsumowania numerycznego kart z odwróconymi osobami. Symbolicznie może Tarot zachęca nas do stawiania czoła przeciwnościom, a nie „odwracania się” do nich plecami??? Ma to jeszcze jakiś głębszy sens? Nigdy nigdzie o tym nie czytałam, więc gdyby ktoś coś, to proszę pisać!
Pokusiłam się o takie krótkie opisy każdej z tych grupek:
Buławy/ŚMIERĆ – jeśli otworzysz się na nieznane i rzucisz się na głębokie wody, przejdziesz przez wiele małych śmierci. Twoje życie już nigdy nie będzie takie samo! Wrócisz zmieniony i wręcz przeładowany doświadczeniami! Co cię nie zabiło, to cię wzmocniło.
Kielichy/DIABEŁ – Diabeł kusi. Kusi błyskotkami, ludźmi, sytuacjami, nieprzepracowanymi emocjami… Tu tarot radzi: skup się na tym, co dla ciebie naprawdę ważne. Zostaw za sobą wszystko, co cię ogranicza i już dłużej ci nie służy. Nie daj się omamić pokusom, tylko poczuj wewnętrzną siłę i wyrusz w dal, pozostawiając za sobą to, co cię rani. Coś nowego czeka na ciebie za horyzontem. 8 kielichów to karta brama…miej odwagę, aby przez nią przejść pomimo bólu czy cierpienia.
Miecze/ WIEŻA – Czasem nie można uciec od przeznaczenia i przykrych sytuacji. Zdarzają się nagle i wbijają cię w glebę. Wydaje się, że gorzej już być nie może. Ale w tym samym momencie, w którym rozwala się wszystko, w co do tej pory wierzyłeś, robi się wreszcie miejsce na coś nowego. Jest otworzenie potrzebne do zmiany. Betonowe strukruty umysłu puszczają i mamy szansę na odrodzenie. Na horyzoncie wschodzi nowy dzień…Niektórych ran nie da się zapomnieć, ale da się je wybaczyć. I to właśnie wybaczenie i przepracowanie tych głębokich cierpień, daje nam sznasę na odnowę i na szczęśliwe życie na nowo.
Można tu dodać właśnie 5 kielichów, których postać też tak jakby chowa się przed nami. To także karta brama i mówi o potrzebie dania sobie czasu na żałobę i „przecierpienie” strat, ale pokazuje także, że mamy jeszcze dwa pełne kielichy, że wszystkiego nie straciliśmy i jeśli tylko rzetelnie przepracujemy emocje smutku, zaczniemy nowy okres życia zaraz po nim.
Uważam to odkrycie za fascynujące! Co wy na to? Pewnie to nie jest nowość hahaha, ale dla mnie jest! :)
Uwielbiam, jak karty łączą się ze sobą i wchodzą w interakcję bez przeszkód. Obcinam więc większość ramek w moich taliach, ale dopiero dzisiaj udało mi się zakupić ozdobny dziurkacz do zaokrąglania rogów kart!
Rider-Waite nigdy nie wyglądał śliczniej! ;)
Jeśli więc macie ochotę poeksperymentować z waszymi taliami, oto moje wskazówki:
zakupcie dziurkacz do zaokrąglania rogów. Ja kupiłam mój w sklepie z artykułami plastycznymi za 16 złotych. Zwróćcie uwagę na zakończenie, ponieważ często są ozdobne. Musi być proste (popatrz na symbol na wierzchu dziurkacza).
obetnijcie ramki kart. Obcinam je po prostu zwykłymi nożyczkami. Jeśli nie macie pewnej ręki, użyjcie linijki i nożyka do papieru.
następnie zacznijcie zaokrąglać rogi kart. Pamiętajcie o tym, aby włożyć kartę w dziurkacz do samego końca. Wówczas wszystko będzie równiutkie. I opróżniajcie dziurkacz co jakiś czas z obcinków.
po zakończeniu sami zobaczycie, jakie cudo stworzyliście! Ja nie mogłam się opamiętać ze szczęścia! hahaha Wszystkie talie, które tak potraktowałam są po prostu przepiękne!
Jak sami widzicie nie trzeba wiele, a możecie mieć karty, które wyglądają tak, jak to lubicie. Moje talie miały już obcięte ramki, ale rogi bez zaokrągleń szybciej się niszczą. Zaokrąglone wyglądają jak nowe. Hip hip hura dla bezramkowców :)
Jestem miłośniczką sztuki. Uwielbiam obrazy, kolory i symbolikę.
Posiadam dosyć dużo talii tarota, bo zbierałam je od 1998, ale ostatnio używam najczęściej tych: podaję je w kolejności przypadkowej!!
1. Anna K tarot– być może ciut ograniczające interpretacje niektórych z kart (np 4 miecze, czy też książę mieczy), ale ogólnie wspaniale przedstawione wyrazy twarzy, miny i zachowania postaci. Dobra jakość, wielkość i dało się łatwo obciąć ramki :) Sprawdza się w moim czytaniu dla innych.
2. RWSwersja oryginalna. Nie lubię tej wersji z kratkowanym tyłem. Dużo bardziej podoba mi się oryginalna, z lelijką na odwrocie. Kolory tych kart są przytłumione i jakość papieru jest dużo lepsza.
3. Dame Darcy’s tarot. Czuję się jakbym trzymała w ręku galerię obrazów. Bardzo lubię i dotyk i wizualne aspekty tej talii. Nie szaleję za niektórymi kartami np. za asami, ale ogólnie używam i przemawia do mnie.
4. The Druid Craft tarot- piękny, piękny i jeszcze raz piękny. Bardzo nie lubię 3 kielichów i ta talia jest dosyć „męska” ale chyba jest jedną z talii, której będę używała długo! Akompaniująca książka do kart jest świetnie napisana i wyedytowana. Pełna profeska.
5. The Wild Unknown – pomimo braku ludzkich postaci na kartach ta talia jest bardzo wymowna i przepiękna. Myślę, że jest to najładniejsza talia jaką posiadam. Cudowna, dobrze wydana…nie ma na co narzekać. Świetna do pracy z elementami. Uwielbiam patrzeć na rozkłady z tych kart!
6. The Robin Wood tarot– ożywiona i być może ciut przesłodzona wersja RWS. Lubię ją i używam często. Łatwa w odczytaniu i bardzo wymowna.
7. Zen Osho tarot– moja druga talia w życiu :) Do tej pory uwielbiam ją i używam bardzo często. Zwykle wyciągam te same karty z rozkładu w wersji Osho, żeby zgłębić duchowe znaczenie problemu.
8. Daughters of the Moon– jedyna okrągła talia jaką posiadam. Bardzo intuicyjna. Pracuję z nią tylko dla siebie. Kolorowa, wymowna, bardzo kobieca. Właściwie nie ma na niej w ogóle mężczyzn. Dobra do opowiadania historii.
9. Deviant Moon– piękna talia (wersja bezramkowa:) do pracy z cieniem…talia dosyć ciemna i nie dla wszystkich, ale jak lubicie ciut cięższą atmosferę, to może wam się spodobać. Używam co prawda dosyć rzadko, ale jednak :)
10. Do ziemistej, szamańskiej pracy używam tarota zwierząt Teda Andrewsa i the Wooden Tarot. Wielkie arkana są cudowne, niektóre z małych też, ale muszę z nim jeszcze posiedzieć, żeby się w niego wczytać. Małe arkana są bardzo skąpe w symbole :) Tak to nazwę :)
Dzisiaj jest taki leniwy dzień po baaaardzo długiej, podwójnej Wigilii. Jest 14.00 i jeszcze właściwie nie wyszłam z łóżka i jaką kartę wyciągam jako kartę dnia? Pazia Buław.
Dame Darcy’s tarot
Buławy jak wiemy są: ogniste, zmysłowe, zorientowane na akcję, inspirujące, ciekawe życia i ruchliwe.
Wszystko, czego dzisiaj NIE zamierzam doświadczać.
Czuję się zmęczona, powolna, leniwa. Chcę oglądać seriale „tylko dla kobiet”, leżeć, jeść i do nikogo się nie odzywać. Czyżby Tarot się pomylił? Czy też jest jakaś odsłona Pazia Buław, która odzwierciedli to, co czuję?
A może oglądanie „Seksu w wielkim mieście” jest idealnym odzwierciedleniem Pazia Buław? :)
Ja widzę karty dworskie przed wszystkim jako części nas samych, które aktywizują się lub czekają na zauważenie. Oprócz tego mogą symbolizować osoby, które w jakiś sposób reprezentują dane cechy i są wokół nas, aby nam o nich przypomnieć.
Paziowie to energia młoda, rozkwitająca, budząca się do życia. Można myśleć o nich jak o dzieciach, lub młodych osobach, zawsze pełnych entuzjazmu, otwartych na nowości i chętnych do doświadczania życia we wszystkich jego przejawach.
Various
Paź Buław jest ziemistym ogniem. Jest ognistą energią, która dopiero zaczyna buzować, jeszcze trochę przytłumiona, dopiero budzi się do życia..
Symbolizuje entuzjazm, pasję, odkrywanie nowych rzeczy, używanie i wiarę we własne talenty, chęć bycia aktywnym, ciekawość życia a także budzącą się energię seksualną, zmysłowość i radość z bycia „zmysłowym”.
Często przynosi wiadomości i oznacza aktywną komunikację. (Mój telefon jest wyłączony cały dzień!)
Może symbolizować otwarcie drzwi do nowych doświadczeń, poznawania nowych rzeczy, ludzi, miejsc. Zachęca: „Gdy pojawia się okazja- działaj!”
Pytania, jakie można sobie zadać wyciągając tę kartę:
Jakie nowe obszary chciałabyś odkryć?
Kto cię pociąga i dlaczego?
Czy podejmujesz ryzyko w życiu?
Co cię podnieca?
Co cię pasjonuje?
Najbardziej pasjonującą rzeczą, jaką dzisiaj zrobiłam było obejrzenie całego sezonu 3 „Seksu w wielkim mieście” i zrobienie obiadu. I to chyba właśnie „Seks w wielkim mieście” robił dzisiaj za energię pazia buław, bo ja wciąż jestem w łóżku!