Ostatnio na Youtubie aż się roi od VR-ów (video response) na pytanie zadane przez Kelly Bear: jakie talie zabrałabyś ze sobą, gdybyś wyjeżdżała na rok i mogła zabrać tylko 5 (lub też bez jakich 5 talii nie mogłabyś żyć??).
Gdybym miała wybrać jedną talię na całe życie, to wybrałabym talię tarota marsylskiego – Dodala lub Nobleta. Ale na szczęście mam wybór! Ufff …lubię mieć wybór!
Oto moje 5 talii na teraźniejszy moment (wiemy, że kobieta zmienną jest!):
- Jean Dodal lub Jean Noblet– już mi wszystko jedno. Aby to tylko była talia od Flonroya, to ja jestem w niebie :)
- The Wild Unknown– lubię, czuję, podoba mi się estetycznie w rozkładach. Mam od dawna, używam. Cieszę się, że nie ma w niej ludzi.
- Ceccoli tarot– do pracy z cieniem- zastanawiałam się nad Tarot of the Vampyres (kocham ją!), czy też Deviant Moon, ale Ceccoli mnie najbardziej rusza z nich wszystkich. Moja podświadomość, nieświadomość i zacienione miejsca aż się kurczą i wyją, jak widzą niektóre z tych kart. Niewygodna…Lubię!
- Tarot of the Sidhe– nowa talia, ale Uwielbiam! Błyskawiczna konekcja…no i cóż zrobić? Nic tylko kochać i zgłębiać… W tym momencie idealnie odpowiada mojemu rozwojowi i zainteresowaniom. Poczułam się zawołana przez tą talię
- Nature Spirit tarot– sama wielkość tych kart wymaga od używającego szacunku :) Są ogromne, mają cudowną energię i piękną książkę. Jeszcze jedna talia z tematyką natury, roślin i zwierząt…moje klimaty. Szanuję autorkę.
Jakie 5 talii zabrałabyś ze sobą na roczny wyjazd? Bez jakich 5 nie chciałabyś żyć? :) Podziel się z nami w komentarzach lub na FB- Tafalarota
Pozdrawiam